tekst: hm. Ewelina Zajkowska
Powódź zniszczyła domy i dorobek wielu rodzin na południu Polski. Harcerze z całego kraju – także z Podlasia natychmiast ruszyli do akcji. Pomagali umacniać wały, organizowali zbiórki, zarządzali magazynami pomocowymi. Ich działania przyniosły ogromną ulgę dotkniętym tragedią. Ten artykuł przedstawia historie harcerzy ZHP Chorągwi Białostockiej, którzy ruszyli na pomoc.
Harcerze w akcji na terenach zalanych
Przewodnik Agnieszka Stachurska z Hufca ZHP Augustów, zgłosiła się na ochotnika, gdy tylko pojawiła się możliwość wyjazdu na zalane tereny.
– Na służbę zgłosiłam się od razu, gdy pojawiła się ankieta, w zasadzie bez zastanowienia – mówi. – Początkowo miałam pewne obawy, ponieważ katastrofa niesie ze sobą wiele zagrożeń zdrowotnych, ale pomyślałam sobie: ‘Jeśli nie my, to kto?’ – dodaje z przekonaniem.
Agnieszka spędziła kilka dni w Lądku Zdroju, gdzie powódź zdewastowała domy i infrastrukturę.
– To, co zobaczyłam, było niewyobrażalne. Ludzie stracili wszystko – swoje domy, dobytek, a czasami nawet członków rodziny. I to uczucie bezradności było straszenie przytłaczające – opowiada. – Chciałam być tam, gdzie mogę pomóc. Choć nie mogłam być wszędzie, wiedziałam, że nasza obecność dodaje otuchy, przynosi choć odrobinę ulgi.
Niektóre chwile były szczególnie trudne. Jedna sytuację szczególnie zapadła jej w pamięć:
– Do magazynu przyszła starsza pani ze spacerówka dziecięcą, w której siedział piesek i mówi: „Przeżyłam dwie powodzie, pożar kamienicy, a mój mąż popełnił samobójstwo przez chorobę – raka, ja już nie mam siły” i się rozpłakała. Więcej osób płakało przy tym stole… -To był moment, kiedy zdałam sobie sprawę jak ogromną odpowiedzialność na nas spoczywa – opowiada.
Druh Andrzej Rydzewski z Hufca ZHP Białystok, także zaangażowany w akcję pomocową wspomina pracę w magazynie w Opolu, a później udział w umacnianiu wałów przeciwpowodziowych.
– Byliśmy na pierwszej zmianie, cztery dni pełnej służby. Początkowo pomagaliśmy w magazynie, a później ruszyliśmy na wały. To była ciężka, fizyczna praca, ale wiedzieliśmy, że robimy coś ważnego – mówi Andrzej.
Gotowi na wezwanie
Wśród wolontariuszy, którzy oddali się pracy w tym trudnym czasie, był także pwd. Julian Żuk z Hufca ZHP Białystok.
– Pojechałem tam z innymi harcerzami, bo mieliśmy możliwość. Całymi dniami pracowaliśmy po 10 godzin. Praca była bardzo ciężka, ale nie czuliśmy zmęczenia, bo wiedzieliśmy, że jesteśmy potrzebni, we właściwym miejscu – pomagamy innym. To poczucie sprawiało, że łatwiej się pracowało i dawaliśmy z siebie wszystko.
Pierwszego dnia sprzątali ulice, usuwając gruz, połamane meble i śmieci.
– Przerzuciliśmy łącznie kilka ton – wspomina Julian.
Innego dnia pomagali starszej pani wynosić z zalanej piwnicy wszystkie rzeczy. Jeździli po okolicy, szukając potrzebujących, znajdowali samotnych ludzi, którym pomagali.
– Byliśmy w Paczkowie. Ale niezależnie od tego, gdzie się zaszło, wszędzie spotykaliśmy harcerzy, co było niesamowitym uczuciem, widzieć tylu harcerzy z całej Polski.
Wyjazd na długo pozostanie mu w pamięci. Jest tego pewien: żadne zdjęcia i filmy nie oddają ogromu tej tragedii.
Motywacja do działania była dla harcerzy oczywista.
– Jako harcerze, mamy wpisaną w naszą misję pomoc innym – wyjaśnia Julia Mąka drużynowa 13 Białostockiej Drużyny Wędrowniczej „Gradiam”, która odbyła służbę w Paczkowie: – Wiedzieliśmy, że to nasz obowiązek. Czuliśmy potrzebę pomocy i byliśmy gotowi na każde wyzwanie.
Słuchając opowieści Agnieszka Stachurskiej czuć było z jak wieloma z emocjami wiązała się dla niej służba. Podkreślała, że widząc, jak wiele osób cierpi, czuje się ogromną odpowiedzialność. A to, co robimy, nie jest tylko chwilową pomocą. Jej zdaniem niezwykle ważne jest, żeby ci ludzie wiedzieli, że ktoś o nich myśli, że nie są sami.
Wsparcie na Podlasiu – zbiórki i pomoc lokalna
Podczas gdy część harcerzy działała bezpośrednio na zalanych terenach, inni organizowali pomoc tam, gdzie mieszkali. Na Podlasiu każdy Hufiec ZHP prowadził bądź wspierał lokalne zbiórki potrzebnych rzeczy. W Białymstoku harcerze byli jednym z fundamentów działania punktu zbiórki w Centrum Aktywności Społecznej, gdzie sortowali i pakowali rzeczy przynoszone przez mieszkańców. Łącznie w akcji wzięło udział 148 wolontariuszy harcerskich, który wspólnie przepracowali 912 godzin.
– O której porze dnia czy nawet nocy, by się tam nie zaszło, widać było uwijających się harcerzy, młodych ludzi, którzy poświęcali swój czas, by pomagać. Byli zorganizowani, spokojni, szybcy – mówi jedna z osób pracująca wtedy w CAS.
Druhna Martyna Wysocka z 93 Białostockiej Gromady Zuchowej „Strażnicy Marzeń” była jedną z wolontariuszek, które spędziły w punkcie zbiórek najwięcej czasu.
– W tamtym tygodniu miałam trochę więcej wolnego, więc stwierdziłam, że mogę pojechać i pomóc. Przyjmowałam rzeczy, sortowałam je, pakowałam do transportu – mówi Martyna. – Nie mogłam pojechać na teren zalany, bo jestem jeszcze niepełnoletnia, ale to była moja forma pomocy.
Druhna Jagoda Gabrylewicz z 1 Drużyny Harcerskiej im. Zawiszy Czarnego w Supraślu podkreślała, jak ważne było dla niej zaangażowanie się w pomoc:
– Widząc skalę tragedii na zdjęciach i filmach, czułam, że muszę coś zrobić. To była moja pierwsza służba na taką skalę, ale wiedziałam, że muszę wziąć w tym udział. Ludzie stracili wszystko, a ja chciałam po prostu pomóc.
Koordynacja działań – każdego dnia przychodzili nowi ludzie
Harcmistrz Aleksandra Gajewska z Hufca ZHP Białystok, koordynatorka wolontariatu w Białymstoku, opowiada o organizacji pracy na miejscu.
– Zaczęło się od telefonu z prośbą o pomoc od prezydenta Białegostoku. Już tego samego dnia zbieraliśmy zgłoszenia od wolontariuszy – wspomina.
W punkcie zbiórki od razu pojawiło się wielu młodych ludzi – przede wszystkim harcerzy – gotowych pomagać przy sortowaniu i pakowaniu darów.
– Byłam w szoku, jak szybko udało nam się zebrać tak dużą grupę chętnych. Młodzież przyszła z tak wielkim entuzjazmem, że pokazała, czym jest prawdziwa służba. Bez namawiania, bez oczekiwań na nagrody – po prostu robili to, co było potrzebne – opowiada.
Koordynacja działań była wyzwaniem, ale harcerze szybko się odnaleźli.
– Każdego dnia przychodzili nowi ludzie, a liderzy spontanicznie się wyłaniali. To niesamowite, jak harcerze są w stanie tak szybko odnaleźć się w grupie i dzielić zadania między sobą. Nie potrzebowali starszych, którzy by im pokazywali, co robić – sami wszystko organizowali – mówi Aleksandra.
Nauka i rozwój dzięki służbie
Działania harcerzy podczas powodzi były nie tylko formą pomocy, ale też okazją do nauki. Harcerze zdobywali nowe umiejętności, od organizowania pracy magazynowej po współpracę z lokalnymi władzami i zarządzanie wolontariuszami.
– Wielu z nas nauczyło się obsługi sprzętów takich jak np. paleciaki, ale najważniejsza była nauka współpracy z innymi. Każdy miał trochę inny styl pracy, więc musieliśmy się dostosować i koordynować działania – mówi Martyna Wysocka i podkreśla, że przy okazji poznała wielu wspaniałych harcerzy, z którymi ma nadzieje utrzymać dalsze relacje, a każdy dzień służby spędzała z przyjemnością.
Jagoda Gabrylewicz podkreśla, że dla niej najważniejsze było doświadczenie pracy w grupie:
– Pracowaliśmy ramię w ramię z harcerzami w różnym wieku, od najmłodszych po najstarszych, i to uczyło nas, jak być liderami, jak koordynować zadania i jak czerpać radość z pracy na rzecz innych.
Aleksandra Gajewska również widzi w tym ogromny potencjał edukacyjny, bo harcerstwo kształtuje ludzi, którzy są gotowi podjąć wyzwania i potrafią przy tym stać się liderami.
Solidarność, którą pokazali wolontariusze, jest dowodem na to, że razem możemy zdziałać wiele, że wspólnota to nie żadna abstrakcja tylko wielka wartość. Jednak życie powodzian nie ulegnie radyklanej zmianie po jednej czy dwóch akcjach. Na razie przetrwali, z pomocą harcerzy i innych ludzi dobrej woli, ale ich potrzeby będą się zmieniać w miarę odbudowy infrastruktury. Na południu Polski ciągle trwa wyścig z czasem. Ważne jest, abyśmy jako społeczeństwo pozostali czujni i wrażliwi, gotowi do działania w dłuższej perspektywie, także w mniej spektakularnych akcjach.
***
Więcej informacji na temat bieżących akcji i możliwości wsparcia można znaleźć na stronie ZHP: https://zhp.pl/sluzba-zhp-na-rzecz-powodzian/ . Razem możemy stworzyć lepszą przyszłość dla tych, którzy potrzebują naszej pomocy.
Artykuł powstał w ramach projektu „NGO Media Hub. Podlasie”.
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ze środków Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030






